Opublikowano Dodaj komentarz

High need baby – co oznacza ten termin?

High need baby to pojęcie w Polsce wciąż mało znane, choć jego popularność systematycznie wzrasta. W ten sposób określa się tzw. dzieci oczekujące więcej uwagi. Często takie maluchy są nieodkładalne albo kosmicznie szybko nudzą się wszelakimi czynnościami. Opieka nad takim maluszkiem potrafi wywrócić życie młodych rodziców do góry nogami (choć moim zdaniem to  za mało powiedziane). Jak poradzić sobie z high need baby? Czy fakt, że maluszek ciągle domaga się bliskości swoich opiekunów, powinien być niepokojący? Na te i inne pytania odpowiadamy poniżej.

High need baby nie jest terminem medycznym. Pojęcie to stworzyli William i Martha Sears (znany amerykański pediatra oraz jego małżonka pracująca przez lata jako pielęgniarka), którzy zauważyli, że niektóre maluchy posiadają szczególny rodzaj temperamentu. Ten charakteryzuje się ciągłą, niemal nieprzerwaną chęcią odczuwania bliskości rodzica (głównie mamy). High need baby nie toleruje samotnego leżenia w łóżeczku. Najbezpieczniej czuje się w ramionach opiekuna, wtulone mocno do piersi.

W Polsce o takich dzieciach mówiło się kiedyś, że są po prostu płaczliwe lub przyzwyczajone przez rodziców do ciągłego noszenia na rękach. To jednak mity. „Nieodkładalność” malca nie ma nic wspólnego z jego kaprysami czy nawykami. Takie noworodki silniej odczuwają chęć poczucia bliskości z rodzicem, gdyż wtedy mają pewność, że są całkowicie bezpieczne. Dorośli, którzy noszą noworodka na rękach od momentu narodzin, w żadnym stopniu nie rozpieszczają go i nie przyzwyczajają do ciągłego kołysania – zresztą maluszka nie da się przyzwyczaić do ciągłego kołysania na nowo, w brzuchu mamy był ciągle kołysany i to przez 9 miesięcy. Jeśli dziecko jest high need baby, to da o tym wyraźnie znać zanim zdąży sobie zakodować, że każdym głośniejszym płaczem przekona rodziców do tego, by wreszcie wzięli je na swoje ręce.

Z moich doświadczeń:
Kostek za noworodka wcale nie potrzebował być nie wiadomo ile noszony i przytulany, ale…
zmieniło się to, gdy skończył trzy miesiące. Przez tzw. czwarty trymestr głównie spał  i byłam naprawdę mega wypoczęta. Cały czas prowadziłam dla Was BabyLy. Schody zaczęły się później…

High need baby – cechy

Dzieci typu high need baby nie dają się odłożyć do łóżeczka. Nie chcą w nim spać ani w dzień, ani w nocy. Gdy tylko rodzice próbują odstawić swoje pociechy do samodzielnego spania, noworodki te od razu dają wyraz swojej dezaprobaty głośnym płaczem.

Takie maluchy trudniej też uspokoić. Gdy zaczną krzyczeć, może minąć sporo czasu, zanim ponownie uzyskają wewnętrzną równowagę (nawet po wzięciu na ręce). Co ważne – płacz nie wynika z tego, że dzieci są głodne lub coś im dolega. W ten sposób domagają się one atencji rodziców oraz ich wyjątkowej pod każdym względem czułości.

High need baby w czasie snu są zwykle bardzo niespokojne. Często się wybudzają, ruszają się, łatwo też je wybudzić choćby najmniejszym szelestem. Nie mają także stałych pór drzemek. Do innych typowych cech dla nieodkładalnych noworodków należy także zaliczyć dużą czułość na różne bodźce (światło czy dźwięk) oraz niechęć do mleka modyfikowanego (high need baby niechętnie odrywają się od matczynej piersi).

Z moich doświadczeń:
Moje high need baby przestało prawie w ogóle sypiać w ciągu dnia. Po trzecim miesiącu mały spał maksymalnie po 5 minut. Radością było spokojnie skorzystanie z toalety. Na ciepłą herbatę czy kawę w samotności nawet nie miałam co liczyć.

High need baby – jak opiekować się nieodkładalnym dzieckiem?

Z high need baby nie należy walczyć. Nie jest to bowiem niczyją winą, że małe dziecko czuje się dobrze jedynie w ramionach mamy czy taty. Jeśli więc malec domaga się bliskości, należy mu ją po prostu dać. To oczywiście jest dla rodziców ogromnym wyzwaniem. Opiekunowie high need baby praktycznie nie mają czasu dla siebie. Niezwykle trudnym zadaniem staje się nawet ugotowanie obiadu (jak bowiem działać skutecznie w kuchni z małym dzieckiem na rękach). Jednak komfort noworodka staje się takiej sytuacji aspektem absolutnie najważniejszym. Zmęczone ramiona w dłuższej perspektywie wydają się dużo mniejszą niedogodnością od psychicznego obciążenia wynikającego z ciągłego uspokajania bardzo głośno płaczącego bobasa.

Moja rada: Im szybciej pozwolisz swojemu maluchowi być takim, jakim jest, i nie będziesz z tym walczyć, tym szybciej zaczniecie współpracować. Osiągnięcie tego stanu jest nieocenione. Przy takim maluszku bardzo pomaga brak oczekiwań i wyrozumiałość w planowaniu dnia. Lepiej czasem odpuścić, niż zrobić coś ze swoich planów w pełnym stresie oraz nerwach. Z biegiem czasu zaczyna być łatwiej. U Nas odczuwalną różnicę poczułam, gdy Kostek zaczął chodzić.

High need baby – pomoc na wagę złota

Sprawowanie opieki nad nieodkładalnym dzieckiem jest mimo wszystko bardzo trudne. Każdy rodzic, który musiał zmierzyć z tego rodzaju wyzwaniem, przyzna, że od czasu do czasu przychodzą chwile słabości. Dla własnego zdrowia warto zwrócić się w takim przypadku po pomoc. Jeśli nie dajemy sobie rady z domowymi obowiązkami, można poprosić o wsparcie np. własnych rodziców.

Jednocześnie warto celebrować każdą, choćby najmniejszą, chwilę odpoczynku. Gdy jakimś cudem dziecko samodzielnie zaśnie lub tymczasowo znajduje się pod opieką drugiego rodzica, dobrze jest taki moment przeznaczyć na regenerację lub krótki relaks. Dobra kondycja psychiczna i fizyczna opiekunów jest niezwykle istotna. Rodzicom przemęczonym i sfrustrowanym zdecydowanie trudniej uspokoić ciągle płaczącego noworodka.

Moja rada: Wiem, że jesteś najlepszą mamą i ze wszystkim poradzisz sobie sama (też taka byłam – typ Zosi Samosi), ale jak tylko masz możliwość, aby kto inny przewinął  malucha, wziął go na ręce, na  spacer, nakarmił – nie protestuj. Przekaż malucha pod opiekę nawet, jakbyś miała cały czas rzucać okiem, czy wszystko jest z Twoim ukochanym bobasem w porządku. Nawet 5 minut odpoczynku jest na wagę złota. Pozwala odzyskać spokój i zregenerować siły. Proś o pomoc, mimo iż instynkt macierzyński wcale Ci tego nie ułatwi!

Jak ułatwić sobie opiekę nad high need baby?

Rodzice high need baby powinni zaopatrzyć się w kilka przydatnych gadżetów, które zdecydowanie ułatwiają sprawowanie opieki nad takim maluchem. Zaleca się chociażby posiadanie smoczków. Dzięki nim niektóre dzieci zdecydowanie szybciej się uspokajają.

Innym przydatnym zakupem będzie nabycie chusty do noszenia (u Nas sprawdziła się idealnie, żałuje że tak późno się zdecydowałam). Te pozwalają mieć przy sobie dziecko niemal bez przerwy, a jednocześnie uwalniają ręce i odciążają kręgosłup. Przydatne mogą okazać się także otulacze. Istnieje bowiem szansa, że mocno zawinięte dziecko przestanie płakać i zacznie powoli przyzwyczajać się do samodzielnego funkcjonowania.

Dobrym zakupem będzie też kokon niemowlęcy. Przyda się on szczególnie do wspólnego spania z dzieckiem w jednym łóżku. Malec wciąż będzie czuć bliskość rodziców, ale jednocześnie będzie mieć dla siebie odpowiednią przestrzeń. Do tego kokon zmniejsza ryzyko przygniecenia dziecka przez dorosłego w czasie snu.

Czytaj także: Co-sleeping – co to jest? Jakie ma zalety? O czym należy pamiętać?

Zaleca się także nieporównywanie do innych dzieci. High need baby pod żadnym względem nie są gorsze od maluchów, które bez problemu samodzielnie przesypiają całą noc. Każdy noworodek jest inny. Dzieci rozwijają się w różnych tempach, mają inne temperamenty czy osobowości. High need baby należy wręcz uznać za wyjątkowe, a przynajmniej za takie, które potrzebują wyjątkowej opieki.


Nie oczekujcie od takiego maluszka, a wtedy dostaniecie najwięcej  😉

Opublikowano Dodaj komentarz

Pierwszy spacer z noworodkiem – jak się do niego przygotować? Co wziąć ze sobą?

Narodziny dziecka zmieniają rzeczywistość rodziców o 180 stopni. Każdy dzień sprawowania opieki nad noworodkiem przynosi zupełnie nowe i nieznane wyzwania. Do takich należy zaliczyć wyjście z bobasem na pierwszy spacer. Wbrew pozorom, krótka przechadzka z wózkiem po najbliższej okolicy nie jest trudna do zaplanowania. Wystarczy jedynie pamiętać o kilku istotnych aspektach. Jak więc przygotować się do pierwszego spaceru z noworodkiem? Co ze sobą zabrać? Kiedy należy zacząć wychodzić z dzieckiem na świeże powietrze? Podpowiadamy!

Noworodek swój pierwszy kontakt ze światem zewnętrznym ma w chwili wyjścia ze szpitala. Rodzice zwykle przewożą wówczas swoją bobasa do domu i przez najbliższe kilka dnia oswajają malucha z zupełnie nową dla niego rzeczywistością. Nadchodzi jednak moment, gdy dziecku przyjdzie wreszcie wyjść na świeże powietrze. Aby pierwszy (a także każdy kolejny) spacer był dla pociechy i jego rodziców przyjemnością, warto go odpowiednio zaplanować i się do niego przygotować.

Czy dziecku jest potrzebny spacer?

Na wstępie warto sobie wyjaśnić, czy wyjście z dzieckiem na spacer jest faktycznie konieczne. Przecież w domu maluchowi niczego nie brakuje, a opuszczenie przytulnych czterech kątów wiąże się przecież z różnymi czyhającymi na niego niebezpieczeństwami. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że małe dziecko ma spore zapotrzebowanie na tlen. Wyjście na spacer zapewnia więc bobasowi odpowiednie dotlenienie mózgu. Na to samo może zresztą liczyć towarzyszący maluchowi rodzic. Nie wolno zapominać, że noworodek ma stosunkowo słabą odporność. Aby ją wzmocnić, trzeba systematycznie przyzwyczajać go do warunków, jakie panują na zewnątrz domu.

Warto wspomnieć, że spacery z wózkiem są doskonałą propozycją aktywności fizycznej dla młodych rodziców, szczególnie dla mam w okresie połogu. Mogą więc one stanowić początek powrotu do formy po ciąży. Na dodatek większość dzieci bardzo lubi przebywać na świeżym powietrzu i w czasie spacerów szybciej się uspokaja.

Kiedy należy wyjść na pierwszy spacer z noworodkiem?

Wszystko zależy tak naprawdę od tego, o jakiej porze roku urodziło się dziecko. Jeśli pociecha przyszła na świat wiosną lub latem, to na spacer można wybrać się w zasadzie od razu. Ważne jest jednak, by odpowiednio chronić dziecko przed nadmierną ekspozycją na słońce.  W przypadku, gdy bobas urodził się w chłodniejszych miesiącach, z wyjściem na spacer można poczekać około dwa tygodnie. Chodzi o to, by dziecko nie było od razu hartowane, a stopniowo aklimatyzowało się w zupełnie nowej dla siebie rzeczywistości.

Położne radzą aby w ciepłym okresie pierwszą dobę spędzić z maluszkiem całkowicie w domu, drugą wietrzyć malca tzn. uchylić szeroko okno lub wystawić na balkon w  czasie drzemki, a w trzecią udać się na krótki spacer, który z każdym dniem możemy wydłużać. Zimą czas „wietrzenia bobasa” przy otwartym oknie możemy wydłużyć. Pamiętać jednak należy, by dzidziuś był odpowiednio ubrany. W zimnym okresie warto też zwrócić uwagę na stan zanieczyszczenia powietrza. Można ten aspekt monitorować za pomocą aplikacji w smartfonie.

Jak przygotować siebie i dziecko do pierwszego spaceru?

Jeśli temperatura w domu jest zbliżona do tej, jaka panuje na zewnątrz, nie trzeba specjalnie przygotowywać malca do wyjścia. Wystarczy go przebrać, wziąć ze sobą kilka gadżetów (więcej na ten temat w dalszej część wpisu) i w zasadzie można wyruszać na krótką przechadzkę. W przypadku, gdy na podwórku jest zimniej, warto noworodka nastawić na to, że za chwilę warunki jego błogiego odpoczynku ulegną zmianie. W tym celu można ubrać już dzidziusia tak, jakby miał właśnie wychodzić i postawić wózek na kilka minut np. przy otwartym oknie lub drzwiach balkonowych. W ten sposób dziecko przyzwyczai się do chłodnego powietrza.

Ważne jest także mentalne nastawienie samego rodzica. Spacer nie może być stresujący. Dla dziecka i dorosłego to moment na złapanie oddechu oraz aktywny relaks. Do wspólnego wyjścia trzeba podejść z entuzjazmem i spokojem. Stres nie tylko będzie działać paraliżująco, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa udzieli się również dziecku, co utrudni wspólną przechadzkę.

Ważne! Pierwsze spacery nie zawsze idą po myśli rodzica! Z czasem jednak rodzic nabiera wprawy i wie, jak reagować na różne sytuacje, które przydarzają się w trakcie wspólnej wyprawy na zewnątrz z dzieckiem.  Trzeba być gotowym na to, że niemowlę będzie krzyczeć tak głośno, że trzeba będzie wrócić do domu. To normalne! Najważniejsze to nie zniechęcaj się i zawsze zachowaj spokój!

Pierwszy spacerek powinien trwać około 15-30 minut. Z każdym kolejnym wyjściem czas ten można wydłużać. Wiele zależy też od panujących warunków atmosferycznych. Przy niskiej temperaturze powietrza nie warto narażać bobasa na zbyt długą ekspozycję na zimno. To samo tyczy się też uciążliwych upałów. Warto też zwracać uwagę na aktualny poziom smogu. Jeśli jest on wysoki, lepiej przełożyć spacer na inny dzień.

TIP! Mamo pamiętaj o sobie! Na swój pierwszy spacer z maluszkiem zabierz ze sobą osobę towarzyszącą, miej dla siebie wodę i pieluszkę na  wypadek gdyby piersi reagowały na wiatr i zewnętrzną temperaturę. Okryj je dodatkowo – na pewno zwiększy to komfort w czasie spaceru.

Kiedy spacer nie jest wskazany?

Spacer z noworodkiem nie jest wskazany przy temperaturze poniżej -10 stopni Celsjusza i gdy jest wysokie stężenie pyłów (smog). Z drugiej strony – niekoniecznie dobrym pomysłem jest wędrowanie z tak małym dzieckiem przy upałach powyżej 30 stopni. Latem nie zaleca się wychodzić z domu z noworodkiem w czasie, gdy słońce znajduje się najwyżej na niebie (między godzinami 11:00 a 13:00).

A co gdy wieje silny wiatr lub pada deszcz?

Jeżeli to pierwszy spacer z noworodkiem, przełóż przechadzkę na kolejny dzień. Jeśli to kolejna wyprawa, ubierz się ciepło, a malucha osłoń od wiatru lub deszczu folią przeciwdeszczową lub okryciem na wózek. Uniemożliwi to bezpośrednie wpadanie chłodnych powiewów do wnętrza gondolki.

Czy spacer przy infekcjach jest możliwy?

Tę kwestię najlepiej skonsultować z pediatrą. Wiele infekcji nie wyklucza wspólnych spacerów (są wręcz zalecane).

W co ubrać dziecko na pierwszy spacer?

Tu znów wiele zależy od tego, jakie aktualnie panują warunki atmosferyczne. Zasada ogólna jest dość prosta – malucha ubieramy cieplej od  siebie o jedną warstwę. Chyba, że znamy już preferencje dziecka i są one inne od tego, co zalecają wszelkie poradniki czy podręczniki dla młodych rodziców. Przez pierwsze dwa miesiące życia dzieci  potrzebują być ubrane nieco cieplej Wynika to z przyzwyczajenia do warunków, jakie panowały w brzuszku mamy. Jednak zamiast odziewać pociechę w kolejną warstwę ubrań, warto wykorzystać kocyk lub otulacz.

Czapkę ubieramy  wtedy, gdy sami chętnie byśmy ją założyli  na swoją głowę, lub gdy termometr wskazuje na mniej niż 10 stopni Celsjusza. Na lato zaleca się nakrycia głowy które nie mają specjalnie zakrytych uszów. Zimą wcale trzeba ubierać maluchowi grubej czapki. Przede wszystkim należy wybierać modele o neutralnej grubości, zwłaszcza jeśli korzysta się dodatkowo z kombinezonu lub otulacza osłaniającego dodatkowo główkę.

Zimą i jesienią trzeba mieć dodatkowe okrycie: ciepły kocykotulacz do fotelika, becik, sprawdzi się nawet kołderka. Latem i ciepłą wiosną świetnie dobrym rozwiązaniem są  muślinowe i lniane otulacze niemowlęce. 

Co jeszcze wziąć ze sobą?

Na spacer należy wziąć w zasadzie wszystko, co może okazać się przydatne. Na pewno w pogotowiu warto mieć ubranka na zmianę, mokre chusteczki, pieluszki, smoczek (o ile dziecko go używa), butelkę z mlekiem (jeśli malec karmiony jest mlekiem modyfikowanym), dodatkowy kocyk, przeciwdeszczową osłonę na wózek itd. Sami dorośli mogą wziąć ze sobą butelkę wody. Nie wolno zapomnieć o odpowiedniej ochronie cery dziecka. Przed wyjściem z domu buzię malca warto posmarować dedykowanym kremem.

Opublikowano Dodaj komentarz

Podróż z niemowlakiem samochodem – o czym pamiętać? Jak się przygotować?

otulacz kocyk do fotelika nosiedłka śpiworek do beżowy

Podróż samochodem z niemowlakiem nie musi być trudna i uciążliwa. Jeśli się ją odpowiednio zaplanuje, powinna przebiec bez żadnych kłopotów. Ważne, by zarówno dziecko, jak i rodzice, byli gotowi na różne możliwe scenariusze. Nie bez znaczenia jest także to, o jakiej porze roku oraz dnia planuje się ruszyć w drogę. Co więc zrobić, by podróż z niemowlakiem samochodem była łatwa i przyjemna? O czym pamiętać?

Planując podróż samochodem z dzieckiem, trzeba przede wszystkim zachować spokój. Nawet jeśli bobas jest jeszcze bardzo mały, to może on bezpiecznie podróżować tym środkiem transportu. Dość powiedzieć, że większość maluchów ma okazję po raz pierwszy przejechać się autem kilka dni po narodzinach, gdy opuszczają szpital. Co więcej – spora grupa noworodków i niemowląt uwielbia jeździć samochodem! Wynika to prawdopodobnie z faktu, że słyszany wewnątrz odgłos pojazdu traktowany jest przez dzieci jako biały szum, delikatne kołysania przypomina warunki w brzuszku mamy. To z kolei pozwala się uspokoić i wyciszyć. Oczywiście kilkugodzinna podróż samochodem stanie się dla bobasa nudna, a do tego konieczne będzie zaspokojenie podstawowych potrzeb, takich jak karmienie, zmiana pieluszki czy zmiana  pozycji i rozprostowanie kończyn. Bez postojów się nie obejdzie, jednak nawet z tego rodzaju przerwami wspólna rodzinna wyprawa może przebiec sprawnie.

Kiedy wyruszyć z dzieckiem w podróż samochodem?

Nie istnieje tak naprawdę żadna dolna granica minimalnego wieku dziecka, która uprawniałaby je do podróży samochodem. Jeśli zachodzi taka potrzeba, autem można przewieźć nawet kilkutygodniowe niemowlę. W takiej sytuacji zaleca się jedynie unikania naprawdę długich tras. Większość tego czasu malec zapewne prześpi, jednak taka podróż będzie wymagać robienia wielu przerw. Do tego karmienie czy przebieranie tak małego dziecka np. na parkingu czy stacji benzynowej nie będzie zbyt wygodne czy komfortowe, zarówno dla samego malca, jak i jego rodziców. Przewijanie w czasie podróży i spacerów ułatwi przewijak podróżny. W aucie ochroni on siedzenia w czasie przewijania, a w publicznych miejscach dzięki przewijakowi będziemy mogli położyć maluszka na czystej powierzchni.

W długie podróże autem najlepiej więc wybierać się z dzieckiem, gdy ukończy trzeci miesiąc życia. Nie chodzi jedynie o kwestie wygody, ale także zdrowie bobasa. W pierwszych tygodniach życia aklimatyzuje się ono w nowej dla siebie rzeczywistości. W tym czasie wzmacnia się też układ odpornościowy pociechy. Korzystniej więc przeczekać ten moment i ruszyć w drogę wtedy, gdy dziecko będzie fizycznie lepiej przygotowane do tego rodzaju wojaży. W międzyczasie można oczywiście przewozić malca samochodem na krótszych dystansach. Pozwoli to zapoznać się mu się z warunkami panującymi w pojeździe, a sami rodzice będą po części wiedzieć, jak noworodek bądź niemowlę zachowuje się w czasie jazdy i na jakie ewentualne reakcje należy przygotować się w czasie dłuższej wyprawy.

O jakiej porze wyruszyć w podróż samochodem z dzieckiem?

Wiele zależy od indywidualnych preferencji oraz od pory roku. Warto trzymać się zasady, by początek podróży przypadł na czas codziennej długiej drzemki dziecka. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że pierwsze dwie lub trzy godziny jazdy malec zwyczajnie prześpi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę panujące warunki atmosferyczne oraz orientacyjny czas całej podróży. Kluczem jest bowiem takie zaplanowanie wyprawy, by bezpiecznie dotrzeć do celu. Latem najlepiej rozpocząć podróż w bardzo wczesnych godzinach porannych lub późnym popołudniem. Chodzi oczywiście o to, by uniknąć uciążliwych i groźnych dla tak małego dziecka upałów. Z kolei zimą podróż należy planować tak, by zakończyła się ona jeszcze przed zmrokiem.

Wiele osób mimo wszystko preferuję jazdę w nocy. Rozwiązanie to ma swoje wady i zalety. Do plusów należy zaliczyć fakt, że z dużym prawdopodobieństwem dziecko prześpi całą drogę w foteliku, a na drodze będzie panować mniejszy niż za dnia ruch. Aby jednak taka wyprawa była bezpieczna, kierowca powinien wcześniej zadbać o swój sen.

Podróż samochodem z niemowlakiem – co ze sobą zabrać?

Bez względu na to, jak długą planuje się podróż samochodem z dzieckiem, należy ze sobą zabrać kilka niezbędnych rzeczy. Przede wszystkim – książeczka zdrowia. Warto ją mieć, gdy np. dziecko w czasie waszego wyjazdu zachoruje i konieczna będzie konsultacja lekarska. Przyda się także numer telefonu do pediatry prowadzącego, z którym można pozostawać w kontakcie w razie wystąpienia mniej poważnych problemów zdrowotnych.

Oprócz tego przyda się cała paleta produktów codziennego użycia noworodka lub niemowlaka, czyli nawilżane chusteczki, odpowiednia liczba pieluszek na zmianę, kilka ubranek na zmianę (ich rodzaj zależy od pory roku), chusteczki higieniczne, podkład do przewijania, kosmetyki (szczególnie krem przeciw odparzeniom), smoczki (o ile są używane), mleko modyfikowane i butelki (jeśli dziecko nie jest karmione piersią), a także dodatkowy prowiant w postaci owoców, ciastek, musów itd. (w przypadku malców z rozszerzaną dietą). Warto dodatkowo zabrać ze sobą podstawowe lekarstwa przeciwgorączkowe dla najmłodszych, krem z filtrem UV (dotyczy podróży latem), ulubioną przytulankę oraz otulacz niemowlęcy lub kocyk.

Podróż samochodem z niemowlakiem a kwestia fotelika

Noworodek lub niemowlę mogą podróżować autem tylko w specjalnym foteliku. W przypadku tak małych dzieci funkcję tę pełni zwykle nosidełko, wpinane najczęściej do specjalnej bazy. Fotelik należy zamontować w taki sposób, by maleństwo siedziało tyłem do kierunku jazdy. Odwrotna pozycja dozwolona jest dopiero po ukończeniu przez dzidziusia piętnastego miesiąca życia (zwykle wcześniej trzeba wymienić siedzisko na większe).

W chłodne dni warto zaopatrzyć się w specjalny otulacz do fotelika. Do dedykowany do kocyk, który zapewnia dziecku ciepło, a jednocześnie nie osłabia amortyzacji pasów. Z kolei latem do fotelika można dokupić specjalną antypotową wkładkę. Zwiększa ona komfort jazdy i wspomaga termoregulację ciała.

Duże znaczenie ma też ubiór malca. Strój zależy oczywiście od pory roku. Mniejsza liczba ubranek przewidziana jest na lato. Zimą warto zadbać o to, by dziecko było maksymalnie chronione przed chłodem, ale jednocześnie trzeba wystrzegać się przegrzewania bobasa. Najlepiej ubrać pociechę „na cebulkę” i w czasie podróży pozbywać się kolejnych warstw ubrań.

Podróż samochodem z niemowlakiem – co jeszcze warto wiedzieć?

Podróżując samochodem z dzieckiem, nie należy bać się przystanków. Jeśli jest taka potrzeba, mogą być one wyjątkowo częste. Postój powinni wykorzystać także sami rodzice. Kierowca może w tym czasie zjeść jakąś przekąskę, rozprostować nogi i zwyczajnie się dotlenić.

Auto przed podróżą warto przewietrzyć. W takich warunkach jazda będzie bardziej komfortowa nie tylko dla dziecka, ale i dla jego współpasażerów.

Uważać należy na klimatyzację. Zaleca się, by różnica temperatur wewnątrz i na zewnątrz samochodu nie była większa niż 5 stopni Celsjusza. Nadmierne używanie klimatyzacji może zakończyć się dla niemowlaka groźną infekcją.

Opublikowano Dodaj komentarz

Co-sleeping: co to jest? Jakie ma zalety? O czym należy pamiętać?

Termin „co-sleeping” dla wielu rodziców może wydawać się obcy i enigmatyczny. Tymczasem dotyczy zjawiska, które jest obecne w wielu polskich domach. W ten sposób fachowo określa się bowiem wspólne spanie z małym dzieckiem. Praktyka ta u niektórych osób budzi jednak niemałe kontrowersje. Część rodziców wskazuje, że co-sleeping może być niebezpieczny dla malucha i źle wpływa na jego rozwój. Jak jest naprawdę? Czy wspólne spanie z noworodkiem lub niemowlakiem ma jakieś zalety? O czym należy pamiętać organizując co-sleeping w swoim domu?

Spanie rodziców z małym dzieckiem jest zjawiskiem starym jak świat. Robiły to niektóre prababcie, babcie, mamy i pewnie część dzisiejszych młodych rodziców praktykuje co-sleeping w swoich domach. Nie ma w tym zupełnie nic dziwnego. W wielu kulturach jest to wręcz całkowicie naturalna forma wypoczynku dla całej rodziny. Na Zachodzie nocne odseparowanie niemowląt od matek stało się powszechne w XX wieku. Teraz jednak coraz więcej osób dostrzega, że jest to rozwiązanie mało praktyczne. Fanów co-sleepingu przybywa i trudno się dziwić, gdyż wspólny sen z dzieckiem ma sporo walorów.

Zalety co-sleepingu

Co-sleeping to przede wszystkim idealne rozwiązanie dla rodziców, którzy szukają sposobu na możliwie najlepszą regenerację sił w nocy. Najmniejsze dzieci przesypiają w ciągu doby nawet kilkanaście godzin. Problem polega jednak na tym, że w większości przypadków są to skumulowane, maksymalnie kilkugodzinne drzemki. Rodzice często muszą więc w nocy budzić się po kilka razy, by zaspokoić podstawowe potrzeby malca – np. nakarmić go lub zmienić pieluszkę. Wspólne spanie zdecydowanie ułatwia takie sprawowanie opieki. Brak konieczności ciągłego wstawania do łóżeczka pozwala nabrać więcej sił przed kolejnym dniem i po prostu lepiej się wysypiać.

Co-sleeping często praktykują mamy karmiące piersią. Wystarczy bowiem, że odwrócą się odpowiednią stroną w kierunku głodnego maluszka i bez większego wysiłku mogą skutecznie zaspokoić jego potrzebę. Odbywa się to nawet bez pełnego wybudzania, czy to samego dziecka, czy mamy. Dla obojga jest to więc bardzo wygodne rozwiązanie.

Nie wolno zapominać o korzyściach wynikających z co-sleepingu dla rozwoju dziecka. Malec u boku rodziców czuje się bezpieczny, często śpi spokojniej i dłużej. Zacieśnia się również wyjątkowa więź między pociechą a rodzicami.  

Wady co-sleepingu

Za jedną z głównych wad co-sleepingu uznaje się zwiększane ryzyka wystąpienia tzw. nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS). Żadne naukowe badania nie wykazały dotąd, co jest główną przyczyną niewyjaśnionych zgonów tego rodzaju wśród całkowicie zdrowych dzieci, niezdradzających żadnych objawów groźnych stanów chorobowych. Przekonanie o tym, że spanie z noworodkiem lub niemowlakiem jest groźne ze względu na możliwość wystąpienia SIDS, należy uznać za całkowicie błędne. Badania Narodowego Centrum Przeglądu i Zapobiegania Zgonom Dzieci w USA wykazały co prawda, że aż 74 procent analizowanych przypadków nagłej śmierci łóżeczkowej faktycznie dotyczyło rodzin praktykujących co-sleeping. Jednocześnie zgony te wynikały z braku przestrzegania jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa i w dużej mierze przyczyniały się do nich naganne oraz wyjątkowo ryzykowne zachowania dorosłych w postaci spożywania alkoholu czy zażywania niedozwolonych substancji odurzających. Co-sleeping jest więc całkowicie bezpieczny, o ile odpowiednio zorganizuje się wspólną przestrzeń do spania z dzieckiem, a także jeśli będzie pamiętać się o kilku istotnych kwestiach (więcej na ten temat piszemy w dalszej części tekstu).

Innym argumentem przeciw co-sleepingowi jest rzekome rozpieszczanie dzieci oraz późniejsze trudności z nakłonieniem ich do samodzielnego snu (w chwili, gdy malec osiągnie np. wiek przedszkolny). To jednak często powielany mit, który nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Dzieci, które śpią wspólnie z rodzicami stosunkowo łatwo zachęcić do spania we własnym łóżku. Najlepiej zrobić to, gdy pociecha kończy trzy lata i stara się usamodzielnić. Trudności mogą faktycznie się pojawić, jeśli przegapi się ten moment. Warto też podejść pociechę sposobem. Łatwiej nakłonić malca do samodzielnego snu, gdy np. pozwoli mu się samodzielnie wybrać wymarzone łóżko.

Przeciwnicy co-sleepingu zwracają również uwagę na to, że spanie z dzieckiem może negatywnie odbić się na intymnych relacjach rodziców. W początkowych etapach rodzicielstwa dzielenie sypialni z malcem powinno wręcz poprawić ogólną kondycję partnerów – lepszy i wydajniejszy sen sprzyja wzrostowi libido. Takie napięcie rodzice mogą skonsumować w innym miejscu niż małżeńskie łóżko. Zakładając, że w odpowiednim momencie uda się zachęcić pociechę do samodzielnego spania, co-sleeping nie powinien w żaden sposób negatywnie wpłynąć na sferę intymną mamy i taty.

Jak bezpiecznie spać z dzieckiem?

Aby co-sleeping był całkowicie bezpieczny dla maluszka, trzeba pamiętać o kilku istotnych kwestiach. Po pierwsze – dziecko należy zawsze kłaść do spania na plecach. Każda inna pozycja zwiększa ryzyko wystąpienia nagłej śmierci łóżeczkowej. Po drugie – maluch powinien spać na twardym materacu bez poduszek. To dla niego bezpieczniejsze i korzystniejsze z punktu widzenia rozwoju. Jeśli pociecha zacznie się w czasie snu obracać, może obrócić głowę w stronę poduszki i mieć poważne problemy ze złapaniem oddechu. Dlatego też zaleca się nie odgradzać od siebie noworodka lub niemowlaka żadnymi elementami pościeli. Jeśli boimy się, że niechcący uderzymy malca łokciem lub przygnieciemy go własnym ciałem, można ułożyć dziecko do specjalnego kokonu. Jest on skonstruowany w taki sposób, by był całkowicie bezpieczny dla najmłodszych domowników.

Ważne jest również zadbanie o odpowiednią temperaturę panującą w pomieszczeniu. Rodzice zwykle martwią się, by dziecku w czasie snu nie było za zimno. W tym celu mocno otulają je grubą kołdra. To błąd – przegrzanie źle wpływa na komfort snu i na dodatek może wywołać u maluszka niepożądane zmiany na skórze. Optymalna temperatura w sypialni powinna wynosić około 19-20 stopni Celsjusza. Jeśli dziecko rozkopuje się z kołdry rodziców, można je przykryć np. wykonanym z naturalnych tkanin otulaczem.

Pamiętać należy też, by z dzieckiem spać tylko i wyłącznie w łóżku. Praktykowanie co-sleepingu na innych meblach (np. na fotelu) jest po prostu niebezpieczne dla malca. Pod żadnym pozorem nie powinno się też spać razem z pociechą, jeśli wcześniej spożywało się alkohol, zażyło lekki powodujące senność lub gdy jest się pod wpływem innym środków wpływających niekorzystnie na świadomość. Co-sleeping odradza się również rodzicom palącym papierosy.

Co-sleeping – podsumowanie

Co-sleeping jest pod wieloma względami korzystny dla formy rodziców oraz rozwoju dziecka. Odpowiednio praktykowany nie niesie za sobą żadnych niebezpieczeństw czy zagrożeń. Jeśli zauważymy, że dzięki niemu nasz malec lepiej śpi, a na dodatek sami po wspólnej nocy z pociechą czujemy się bardziej wypoczęci, to jest to jednoznaczny sygnał do tego, by przez najbliższy czas dzielić łóżko z najmłodszym domownikiem. 

Opublikowano Dodaj komentarz

Sen niemowlaka – co zrobić, by trwał dłużej?

Chyba każdy rodzic marzy o tym, by jego dziecko przesypiało każdą noc w całości bez pobudek, płaczu i stresu. Niestety, bardzo często zdarza się, że niemowlę nie ma zamiaru po zmroku grzecznie położyć się w łóżeczku. Uspokajanie malca i zachęcenie go do snu trwa wówczas długie godziny. Samo spanie przypomina bardziej ciąg następujących po sobie krótkich drzemek, przerywanych łkaniem dziecka. Czy istnieją sposoby na wydłużenie snu niemowlaka w nocy? Tak! Oto kilka sprawdzonych i najskuteczniejszych metod.

Przespana w całości noc ma dla rodziców ogromne znaczenie. Pozwala bowiem się odpowiednio zregenerować i nabrać sił przed kolejnym dniem pełnym wyzwań. Przerywany płaczem dziecka sen w dłuższej perspektywie na pewno odbije się na samopoczuciu mamy i taty. Warto więc zrobć wszystko, by maluch jak najszybciej nauczył się przesypiać noc bez pobudek lub by ich liczba z czasem stawała się jak najmniejsza. Jak to zrobić?

Sen zawsze po jedzeniu

Niemowlęta budzą się w nocy najczęściej dlatego, że są głodne. To całkowicie naturalna i normalna reakcja. Zadanie rodziców polega na tym, by szybko zaspokoić potrzebę malucha i nie pozwolić mu zbyt długo płakać, ponieważ to utrudni dziecku ponowne zaśnięcie  Pociecha powinna zasypiać zawsze najedzona. Jeśli w nocy zdarzy się pobudka, a niemowlę jest karmione piersią, należy niezwłocznie przystawić malca i go nakarmić. Warto zwrócić uwagę, czy dziecko nie zasypia od razu przy piersi mamy. W takiej sytuacji istnieje duże ryzyko, że po odłożeniu bobasa, ten ponownie zacznie płakać, gdyż wciąż będzie głodny. Można zatem delikatnie wybudzać dziecko w trakcie karmienia.

W przypadku starszych pociech, dobrze jest zastanowić się nad tym, czy stosowana dieta wobec dziecka jest dla niego dostateczna. Możliwe, że dziecko budzi się w nocy, ponieważ ma już większe zapotrzebowania żywieniowe. Lista produktów, jakie niemowlę może jeść, powinna być sukcesywnie rozbudowywana od momentu ukończenia przez nie szóstego miesiąca życia. Samo mleko (zarówno to naturalne, jak i modyfikowane) w pewnym momencie przestaje być wystarczające i powinno być uzupełniane pierwszymi warzywami czy nawet przygotowywanymi daniami.

Wieczorny rytuał

Przygotowywanie do snu powinno mieć formę codziennego, wieczornego rytuału. Dziecko będzie od najmłodszych lat przyzwyczajane do tego, że poszczególne czynności wykonywane pod koniec dnia o stałej porze są wykonywane, by ostatecznie położyć się wygodnie w łóżku i zasnąć. Proces należy zacząć od nakarmienia malca. Następnie, po chwili przerwy, warto wykąpać dziecko w ciepłej wodzie i w ten sposób zapewnić mu przyjemny, uspokajający relaks. Dopiero wtedy niemowlę należy położyć do łóżeczka lub łóżka rodziców (jeśli praktykuje się co-sleeping). W przypadku nieco starszych dzieci zaleca się czytanie bajki przed snem. W czasie całego procesu należy wyciszać malca i nie narażać go na żadne intensywne bodźce (głośna muzyka, światło bijące z ekranu telewizora lub smartfona itd.). Niektórym dzieciom w zasypianiu pomaga tzw. biały szum.

Odpowiednia ilość drzemek w ciągu dnia

Jeśli dziecko nie jest zmęczone, małe są szanse na to, że szybko zaśnie wieczorem. W dużej mierze może być to spowodowane zbyt długimi drzemkami w ciągu dnia. Ostatnia z nich powinna zakończyć się w okolicy godziny 15:00. Od tej pory do wieczora dziecko ma czas, by się wyszaleć i „zgubić” zregenerowaną energię. Jeśli malec za dużo śpi w dzień, trudno oczekiwać, że zaśnie grzecznie i szybko np. przed godziną 20:00. Rodzice powinni też zadbać o to, by ich pociecha spędzała czas aktywnie i ruszała się możliwie dużo, oczywiście w miarę swoich możliwości.

Zmiana pieluszki

Niemowlę może budzić się w nocy przez mokrą pieluszkę. Zawsze warto sprawdzić, czy nie trzeba jej przebrać. Jeśli tak – po prostu trzeba to zrobić. Niektóre dzieci są wyjątkowo wrażliwe i przeszkadza im nawet w niewielkim stopniu zużyta pielucha. Nie należy z tym walczyć. Najważniejsze, to zapewnić bobasowi możliwie najlepsze i najbardziej komfortowe warunki do snu.

Odpowiednio przygotowane łóżeczko

Skoro o komforcie mowa, warto zwrócić uwagę, czy łóżeczko dziecka jest odpowiednio przygotowane. Znaleźć się w nim powinien sztywny, przystosowany dla niemowląt materac. Zdarza się, że ruchliwe maluchy obijają się o szczebelki. W takiej sytuacji pomocne będzie zamontowanie ochraniaczy do łóżeczka. Dobrze jest też zadbać o to, by pościel dla małych dzieci wykonana była z naturalnych, niesyntetycznych materiałów. Niektóre niemowlęta nie lubią kołderek i wolą spać pod cieńszymi otulaczami. W przypadku starszych pociech pomocne mogą okazać się przytulanki.

Więcej o tym, co powinno znaleźć się w łóżeczku dla dzieci, można przeczytać w tym artykule: https://babyly.pl/wyposazenie-lozeczka-czego-nie-moze-w-nim-zabraknac/.

Odpowiednia temperatura

Dziecko może się budzić w nocy, bo jest mu po prostu za gorąco. Wielu rodziców ma tendencję do tego, by przegrzewać swoje pociechy. To błąd! Zbyt wysoka temperatura obniża komfort snu, a na dodatek powoduje nadmierne pocenie, które może doprowadzić do pojawienia się różnych zmian na skórze. Najlepiej, gdyby w sypialni dziecka termometr nie wskazywał więcej niż 20 stopni Celsjusza. Piżama malucha powinna być wygodna i przewiewna.

Poczucie bliskości

Czasem maluch budzi się w nocy, bo po prostu chce się przytulić i być blisko swoich rodziców. Nie ma w tym nic dziwnego. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak wziąć swoją pociechę na ręce i ją przytulić. Jeśli niemowlę jest w danej chwili „nieodkładalne” – nie warto odstawiać je do łóżeczka na siłę. Lepiej razem z nim położyć się w łóżku i pozwolić mu spokojnie zasnąć.